Dziś nastąpiła fatalna pomyłka z mojej strony.
Blog ten działa dzięki http://tumblr.com. Jest tutaj opcja zadawania pytań poprzez formularz kontakt. I w ten sposób przesłano do mnie zapytanie. Niewiele myśląc, niestety, napisałem odpowiedź i nacisnąłem przycisk odpowiedz. W ten oto sposób upubliczniłem wiadomość kierowaną to mnie. U części z subskrybentów kanału rss tego bloga wiadomość ta może być widoczna. Proszę o jej usunięcie.
To nie powinno się zdarzyć.
Poszkodowanego bardzo przepraszam.
Szukamy do firmy dla której aktualnie pracuję człowieka, z Wrocławia lub okolic, który pomoże rozwijać serwerową część sytemu nad którym pracujemy.
Szukamy kogoś, kto pasuje do jednego z dwóch profili:
Programista pythona potrafiący ogarnąć wiedzę z “Python Programming” i napisać bloga w django. Nie trzeba mieć dużego doświadczenia. Ważne żeby w miarę swobodnie korzystać z języka. Jeśli jesteś studentem to nie ma problemu. Mamy już jednego i radzi sobie bez problemu.
Zadaniem zatrudnionego będzie pomóc mi doszlifowywaniu funkcjonalności które już istnieją lub tych które dopiero wyprodukuję. Znajomość pisania testów obowiązkowa.
Frontendowiec, z co najmniej dobrą, znajomością html5, css3 i bardzo dobrą javascriptu. Doświadczenie z OpenLayers zwiększy Twoją wartość dla nas o 300%.
W tym wariancie odpowiedzialność za rozwijanie aplikacji webowej spada na Ciebie. Co nie zmienia faktu że i tak będziesz musiał ściśle współpracować ze mną.
Zespół w firmie jest fajny. Robimy innowacyjny, na skalę co najmniej europejską, system (wiem że wszyscy tak piszą, ale w naszym przypadku to akurat prawda). Całość (elektronika, soft wbudowany i część serwerowa) został zaprojektowany i wykonany u nas co daje gwarancję udziału w czymś na prawdę fajnym.
Całość, od strony softwarowej, opiera się na debianie więc miło by było gdybyś go znał.
Warunki pracy
Na początku na pewno w grę wchodzi praca w siedzibie firmy. Jeśli będziemy do siebie pasować to możliwe jest przejście na tryb mieszany.
Co do formy zatrudnienia i kasy to już trzeba rozmawiać z szefem (fajny człowiek z którym załatwić da się prawie wszystko). Nie trudno zgadnąć, im będziesz lepszy tym więcej zarobisz. Widełek płacowych nie podam, bo nie wiem. Zarobki są przyzwoite, ale pamiętaj, jesteśmy startupem więc nie dostaniesz na “dzień doby” tyle co team manager w korpo typu IBM czy innym NSN.
Chętnych zapraszam do zapoznania się z firmą i wysłania CV na adres office (at) agridata.eu
Pytania dotyczące oferty można zadawać w komentarzach lub poprzez jabbera m.bryling (at) agridata.eu.
Jako się rzekło:
W Agridacie potrzebowaliśmy protokołu który umożliwiłby komunikację terminali z serwerem (poprzez internet z gsm). Najważniejsze cechy które powinny charakteryzować komunikację to: bezstanowość protokołu i mała objętość przesyłanych informacji. Nietrudno zgadnąć dlaczego akurat te cechy były ważne. Zapewnienie wysokiej jakości sygnału na polach uprawnych nie jest priorytetem telekomów.
Wynajdywanie koła od nowa to nie jest coś, co tygrysy lubią najbardziej. Więc do komunikacji klient - server wykorzystaliśmy http. Pozostawał problem formatu w jakim przesyłane miały być dane. Formaty tekstowe typu xml czy json odpadały ze względu na objętość. Kompresja przesyłanych danych mogła by wprawdzie zmniejszyć ilość przesyłanych bajtów, ale i tak ich ilość była by duża. Z kolei wymyślanie, implementacja i testy własnego, binarnego protokołu wymaga czasu. A tego w technologicznych startupach jest najmniej.
Trzeba więc było skorzystać z czegoś co już działa i jest sprawdzone.
I tu na scenę wkracza Google. I to nie tylko pod postacią wyszukiwarki. Otóż don’t be evil corporation daje nam, programistom, kilka fajnych zabawek. M.in. protocol buffers.
A cóż to jest? Ano jest to googlowy, jak to sami nazywają, lepszy XML. Generalnie wynalazek służy do serializacji danych. W pliku .proto umieszczamy definicję serializowanych informacji. Przy pomocy pb sprowadzamy je do postaci binarnej. Przy okazji mamy zapewnioną kompresję i integralność danych. Jeśli pojawią się przekłamania w transmisji to danych po prostu nie da się odczytać. Biblioteka ma oficjalne wsparcie dla c++, pythona i javy. Istnieje też wsparcie dla innych języków, implementacje RPC i inne dodatki udostępniane przez niezależnych od Googla developerów i firmy. Po szczegóły odsyłam do bardzo dobrej dokumentacji
I tak, dzięki istniejącym, sprawdzonym i co warto podkreślić otwartym technologiom zapewniliśmy sobie w krótkim czasie całkiem niezawodny kanał, dwukierunkowej, komunikacji pomiędzy terminalami zainstalowanymi na maszynach rolniczych, a serwerem zbierającym dane.
Jak nietrudno zauważyć, dawno nic tu nie opublikowałem. Większość mojej aktywności internetowej przeniosłem na Google+ i jeśli ktoś pragnie obcować z moimi produkcjami to zapraszam.
Jeśli chodzi o niniejszy kawałek internetu, to mam plan™. Jeśli wystarczy mi zapału i czasu to niedługo pojawi się tu seria wpisów o pythonie, django i okolicach. Ale żadne tam jak stworzyć bloga w 2,5 krokach. Samo mięsko z pamiętnika praktyka.
Pomysł jest następujący: opisać co ciekawsze przypadki i rozwiązania z którymi miałem/mam do czynienia ostatnimi czasy. Wprawdzie nie wszystko co robię mogę ujawniać, część rozwiązań to tajemnice przedsiębiorstw, ale kilka ciekawostek się znajdzie.
Zaczynamy 25.01.2012 o 18.00 pod Urzędem Wojewódzkim, kierujemy się ulicą Powstańców Warszawy, dalej Oławską i wchodzimy na rynek pod Ratusz. Pochód został zgłoszony i zalegalizowany przez UM!
Więcej na facebooku: http://www.facebook.com/events/332274416793882/
Przez ostatni miesiąc (właściwie trochę więcej) domena bryling.pl była niedostępna w sieci. Przez moje gapiostwo nie opłaciłem przedłużenia i domena została przechwycona przez firmę pre… (albo nie, nie będę robił reklamy) i wystawiona na giełdzie domen. Na szczęście, dla mnie, nie było na nią chętnych i została zwolniona. W ten sposób, bez płacenia haraczu, dziś rano odzyskałem swój adres.
Wszystkich, którzy odczuli dyskomfort związany z powyższym, przepraszam bardzo.
W piątek założyłem konto w http://epuap.gov.pl/. Wczoraj byłem w us żeby potwierdzić swój profil zaufany. Poszło bardzo sprawnie. Jeden podpis i załatwione. Jestem pozytywnie zaskoczony.
Co do samego serwisu. Na pierwszy rzut oka można załatwić dzięki niemu wiele spraw z kilku dziedzin życia. Czy ta lista jest wystarczająco duża? Nie wiem, to czego potrzebuję w tej chwili jest, no prawie.
Okazało się bowiem że żeby dokonać wpisu, zmiany, zamknięcia i innych czynności związanych z działalnością gospodarczą trzeba założyć konto w serwisie Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej przedstawiającym się jako firma.gov.pl. Na szczęście założenie tam konta (jako że mam już profil zaufany) sprowadziło się do kilku kliknięć, podania maila i Ctrl+c Ctrl+v kodu weryfikacyjnego z przesłanego mi maila. Nie jest źle.
Serwis poleca żebym przed zmianą we wpisie sprawdził czy moja firma jest w bazie. Ok, sprawdzam. Wyszukuję wg. NIPu i dostaję Brak wpisów spełniających podane kryteria
. REGON? To samo. WTF? Czyżbym działał nielegalnie?
Nie, to tylko urząd gminy Wrocław nie przeniósł jeszcze wpisów do CEIDG (zgodnie z prawem ma na to czas do końca tego roku). Czyli jednak muszę iść osobiście do urzędu.
Kilka uwag.
Graficzna CAPTCHA gdzie tylko się da. Mając w miarę zdrowy narząd wzroku miałem kilka razy problem z jej prawidłowym rozwiązaniem. Nie widziałem nigdzie opcji dla np. niedowidzących.
W ePUAP usability generalnie leży. Musiałem się mocno naszukać żeby znaleźć to co chciałem. Nauczyłem się serwisu dopiero po kilkunastu minutach i to tylko dla tego że musiałem. W CEIDG jest dużo lepiej, ale i sam serwis jest mniej rozbudowany.
Wniosek? Nie jest (chyba) aż tak tragicznie z tą informatyzacją na styku obywatel - państwo. O tym czy się mylę przekonam się już wkrótce, gdy uda mi się (lub nie) załatwić to co chcę.
Jakiś czas temu założyłem konto na nowym społecznościowym wynalazku googla. Byłem ciekaw jak to jest z tymi kręgami. I powiem Wam, jest dobrze. I to na tyle dobrze że większość mej społecznościowej aktywności w internecie przenoszę właśnie tam.
Skutkiem czego:
- mój profile na blipie należy uznać za martwy. Będzie aktualizowany tylko via Twiter ale ja tam już nie zaglądam;
- Moje konto na Twiterze jest kontem które traktuję jako tylko do odczytu (chyba że mnie poniesie i wdam siłę w polemikę). Przeglądam okazjonalnie;
- Facebook. Z nim jest tak samo jak z Twiterem. Z tą różnicą, że posty dodawane z automatu przez różne aplikacje dalej będą aktualizowały profil.
- Gadu Gadu i Jabber/Google Talk. Używam tylko gdy ja chcę z kimś porozmawiać. Przez 99% czasu jest wyłączone.
Jeśli nie masz konta na Google+ to mogę Ci wysłać zaproszenie. Musisz tylko podać maila, na którego masz założone konto w Google, w tym formularzu