I znowu żałoba narodowa

No i znowu mamy żałobę narodową. Zginęło dwunastu górników. To bez dwóch zdań tragedia. Ale jest to tragedia dla tych ludzi, ich rodzin, ich znajomych i jeszcze kilkunastu/kilkudziesięciu innych ludzi. I to wszystko.

W ciągu całego zeszłego roku wg. policyjnego podsumowania 2008 roku na drogach zginęło 5437 osób. Czyli każdego dnia, statystycznie, zginęło 14,89 osób. I co? Codziennie ogłaszać żałobę narodową? Oczywiście, ludzie ci nie zginęli jednocześnie i w jednym miejscu.

Dla prezydenta tego kraju śmierć dwunastu ludzi to powód dla którego należy zmusić ludzi do smutku (teoria), odwoływania imprez rozrywkowych, nadawania smutniej muzyki w radiu itp. (praktyka). Tym że ludzie, dla których taka tragedia jest tylko kolejną wiadomością w telewizji nikt się nie przejmuje. Bo tu oczywiście nie chodzi o żałobę, tylko o politykę. Nie jest to oczywiście nic odkrywczego.

Mam takie marzenie. Chciałbym żeby kiedyś w tym kraju premierem został ktoś z “jajami”. Ktoś kto po zaprzysiężeniu nie będzie dbał o słupki w sondażach. Ten ktoś naprawi to co naprawdę trzeba naprawić. Nie będzie patrzył na górników, stoczniowców i całą resztę grup interesów. Niestety taka misja w naszym kraju jest misją samobójczą. Jest misją dla człowieka prawie świętego. Czy jest ktoś taki na sali? I czy jest on w stanie przebić się przez breję złożoną z polityków walczących ze sobą, a nie o ludzi? Wątpię. Na całym naszym świecie takich ludzi można policzyć na palcach.

Akcje typu “następna żałoba narodowa” popychają mnie coraz bardziej ku temu by spakować plecaki i zabrać żonę i dzieci do normalniejszego kraju. Np do któregoś z krajów Oceanii. Tam też oczywiście nie ma raju, ale przynajmniej zasady gry są jaśniejsze. Tam podlewając kwiatki sąsiadom nie trzeba zastanawiać się ile podatku muszą oni za to zapłacić.

Ten wpis oczywiście nic nie zmieni. Jest on wyrazem frustracji. Poprzedni tydzień, za sprawą choroby mojej żony, miałem częsty kontakt z naszą (podobno) służbą zdrowia. Co jak pewnie sami wiece jest mocno stresujące. A żałoba tylko przepełniła czarę goryczy.

Ps. Nie jestem znieczulony na tragedie innych ludzi. Sam przeżyłem śmierć kilu bliskich mi ludzi. Wiem że nie jest to łatwe.