PLD vs Gentoo

Dziś postanowiłem w końcu zainstalować system na domowym serwerze. Naszło mnie żeby zamiast Gentoo, którego używam na swoich serwerach produkcyjnych i na laptopie, zainstalować PLD. Kiedyś (okolice początku wieku) przez kilka lat używałem tej dystrybucji. Była całkiem fajna i poznałem ją nieźle.

Rozpocząłem więc instalację systemu w chroot wg dokumentacji, korzystając z PLD RescueCD (które nie raz już uratowało mi dupę). Sam proces instalacji jest banalny. Dało jednak o sobie znać to czego nie ma w Gentoo (dzięki flagom USE). Zależności. IMHO w PLD rozwiązane są one, dzięki dużemu rozdrobnieniu paczek, najlepiej ze wszystkich dystrybucji “paczkowanych”. Jednak te nieszczęsne zależności, trochę inny sposób konfiguracji systemu i brak elastyczności rpm (w porównaniu do portage) sprawiły, że po dwóch godzinach zabawy wróciłem do Gentoo.

Żeby nie było. PLD nie jest tylko be. Ten system ma oczywiście swoje zalety: szybkość instalacji, poldek, jeszcze raz poldek i parę pomniejszych. Podoba mi się też filozofia twórców systemu: PLD jest dystrybucją tworzoną przez administratorów dla administratorów, mamy więc do czynienia z systemem dobrze przygotowanym do pracy w roli serwera, Jak dla mnie, gdybym musiał wybierać system z dystrybucji w paczkach, wybrałbym właśnie PLD. Obiecuję sobie: w przyszłości (gdy będę miał trochę wolnego czasu i wolne zasoby) poćwiczę jeszcze ten system. Chcę mieć alternatywę. Czasem trzeba “na szybko” postawić serwer, a Gentoo niekoniecznie się do tego nadaje.

A moja żona na swoim laptopie i tak używa Ubuntu :)

Tags: gentoo pld linux